Cantus Familiaris w Madrycie

Ostatni tydzień Wielkiego Postu był dla naszych chórzystów bardzo emocjonujący. Po wielotygodniowych przygotowaniach, licznych próbach zbiorowych i indywidualnych, wreszcie przyszła pora na wyjazd do Madrytu. Chór skorzystał z zaproszenia o. Mirosława Barana SVD, który jest duszpasterzem Kapelanii Polskiej w Madrycie. W czwartek 15 marca grupa 28 chórzystów wyleciała z lotniska Ławica w Poznaniu, aby po trzech godzinach, znaleźć się na drugim końcu Europy. Kilkudniowy wyjazd miał łączyć w sobie aż cztery występy koncertowe oraz zwiedzanie Madrytu i pobliskiego Toledo. Dzięki wysiłkowi i sprawności organizacyjnej udało się zrealizować wszystkie wcześniejsze zamierzenia.

Madryt powitał nas pięknym słońcem i silnym wiatrem, a w powietrzu wyczuwało się już upragnioną wiosnę. Czwartkowe popołudnie i wieczór minęły nam na indywidualnym zwiedzaniu miasta. Każdy, na własną rękę, mógł zajrzeć w dowolną jego część, posmakować pierwszych potraw, zrobić piękne zdjęcia. W piątek przyszła pora na „prawdziwe” zwiedzanie miasta. Przemiła przewodniczka p. Krysia oprowadziła nas po największych i najbardziej rozpoznawalnych obiektach Madrytu. Dużym zaskoczeniem było dla nas lekkie i chwilowe załamanie pogody – deszcz i grad, które tylko urozmaiciły nasze zwiedzanie. Część z nas udało się dostać do Muzeum Narodowego Prado. To jedno z największych muzeów na świecie, które w swoich zbiorach posiada malarstwo, rzeźbę, grafiki i rysunki największych twórców tj. El Greco, Diego Velazquez, Francisco Goya. Wieczór już wiązał się z pierwszym doświadczeniem muzycznym. W kościele na Pacifico uczestniczyliśmy w Drodze Krzyżowej, w trakcie której zaprezentowaliśmy część repertuaru pasyjnego, jaki przygotowywaliśmy na ten wyjazd. Wnętrze kościoła spotęgowało efekt naszego śpiewu. My sami, jak i parafianie uczestniczący w nabożeństwie, bardzo przeżyliśmy to wydarzenie – nie tylko muzyczne.

W sobotę również podzieliliśmy czas pomiędzy zwiedzanie i śpiew. Od samego rana wyjechaliśmy z Madrytu do oddalonego o niespełna 100 km Toledo. Miasto na skale, otoczone rzeką i skupione na skrawku kamienistego wzgórza, zrobiło na nas ogromne wrażenie. Niestety na początku pogoda nie ułatwiała nam zaprzyjaźnienia się z okolicą. Padało, a czasami wręcz lało, było raczej zimno. Jednak i na to znaleźliśmy rozwiązanie. A wskazała je właściwie nasza pani przewodnik. Zaproponowała nam rozpoczęcie zwiedzania od najważniejszego obiektu w Toledo – katedry. Z ogromną pasją i zaangażowaniem opowiedziała nam o historii tego obiektu, a zwłaszcza o zgromadzonych tam w ogromnych ilościach, dziełach sztuki. Gdy po kilku godzinach przebywania we wnętrzu katedry, przyszła pora na jej opuszczenie, to na zewnątrz właściwie już nie padało. Pozostały czas, już samodzielnie, zapuszczaliśmy się w tajemnicze zakamarki średniowiecznych uliczek dzielnicy żydowskiej i innych części Toledo. Miłośnicy sztuki zajrzeli również do muzeum poświęconego El Greco. Naszą wizytę kończyliśmy przy pięknie świecącym wiosennym słońcu. Najważniejszym punktem soboty miał być jednak wieczorny koncert. W tym celu pojechaliśmy do miasteczka Leganes, aby uczestniczyć w świętowaniu jubileuszu 10-lecia parafii Corpus Cristi. Wspólnota parafialna zgromadziła się w kościele, w którym zaprezentowaliśmy koncert muzyki ludowej. Utwory w wykonaniu chóru przeplatały się z solowymi wykonaniami trzech tancerek najstarszej grupy Chludowian. Jak okazało się później, na widowni byli również Polacy, którzy dowiedzieli się o naszym koncercie od swoich hiszpańskich przyjaciół. Poza muzyką staraliśmy się choć trochę przybliżyć treść wykonywanych utworów i opowiedzieć o pięknych lubelskich strojach ludowych, w których wystąpiły solistki. Miłym zaskoczeniem było dla nas przyjęcie po koncercie, na którym zgromadziliśmy się wraz świętującymi parafianami. Było to naturalne przedłużenie naszego koncertu. Wspólnym śpiewom i „bitwom” muzycznym, pomiędzy chórem a Hiszpanami, nie było końca.

W planach niedzielnych mieliśmy zarezerwowany czas na oprawę muzyczną dwóch Mszy świętych, Gorzkie Żale oraz wieczorny koncert muzyki pasyjnej. Od samego rana udaliśmy się do, leżącej na obrzeżach Madrytu, parafii pw. św. Dominika w Aluche. Tam braliśmy udział we Mszy świętej, której przewodniczył o. Mirosław Baran SVD. Była to polskojęzyczna Eucharystia sprawowana dla wspólnoty Polaków, którzy mieszkają w okolicach Madrytu. W trakcie nabożeństwa nie mogło zabraknąć wspólnie odśpiewanej pieśni „Czarna Madonna”, która niezmiennie przywołuje ogromną tęsknotę za Polską. Po zakończeniu Eucharystii, wraz z jej uczestnikami, udaliśmy się do sali pod kościołem. Tam zaśpiewaliśmy, po raz kolejny, zestaw utworów i piosenek ludowych. Podobnie, jak w Leganse, chórowi towarzyszyły solistki w strojach ludowych. Po raz kolejny doświadczyliśmy również gorącego przyjęcia naszej muzyki. Widzowie żywiołowo reagowali, zarówno na ludowe brzmienie, jak i często żartobliwy tekst, wykonywanych utworów. Polska przysłowiowa gościnność nie ogranicza się do granic naszego kraju, czego przejawem był poczęstunek i dalsze niekończące się rozmowy, toczone po koncercie.

Kolejne niedzielne godziny mijały nam na odpoczynku i dalszym zwiedzaniu. Każdy znalazł dla siebie najodpowiedniejszą formę. Niektórzy podążyli nawet do „świątyni” futbolu czyli na stadion Realu Madryt – Estadio Santiago Bernabeu. Jednak już o 17 wszyscy rozpoczęliśmy śpiew w trakcie nabożeństwa Gorzkich Żali w parafii na Pacifico. To kolejny kościół na mapie Madrytu, w którym gromadzi się wspólnota Polonii. Tu również duszpasterzem jest o. Mirosław Baran SVD. Bezpośrednio po tym nabożeństwie uczestniczyliśmy w kolejnej Mszy świętej, na którą przygotowaliśmy odpowiedni zestaw utworów pasyjnych. Ten muzyczny maraton zakończył koncert pasyjny również w naszym wykonaniu. Kilka godzin wspólnego śpiewu, w przepięknym i ogromnym wnętrzu madryckiej świątyni, dało nam satysfakcję i wynagrodziło wszelki trud włożony w przygotowania. Ten piękny wieczór zakończyliśmy wspólnym świętowaniem z członkami Kapelanii Polskiej w Madrycie. Najczęściej są to nasi rodacy, którzy przybyli do Hiszpanii na przełomie lat 80 i 90. Kontakt z nimi i śpiewanie dla nich było dla nas ogromną radością.

Intensywnie przeżyliśmy kilka dni i w poniedziałek 19 marca, jeszcze przed świtem, wyruszyliśmy w drogę powrotną do naszego Chludowa.

 

Marta Molińska-Glura